czwartek, 11 września 2014

Obszycie na sprężyny trampoliny

Dostaliśmy od znajomych trampolinę. Niewielką, bo z metrową średnicą. Ale dzieciom mała średnica nie przeszkadzała, bo skakać się da, więc radość jest. Został tylko problem wystających i zardzewiałych sprężyn. Bo pokrowca brak. Zużył sie po latach. A ja już widziałam te małe nogi, co między te sprężyny wpadają i się kaleczą i ta rdza i w ogóle...



Postanowiłam więc uszyć coś, na czym się kompletnie nie znam. 

Miało być w miarę miękko i eleastycznie, a do tego nieprzemakalnie, bo trampolina stoi na balkonie i ziąb nie może być jej straszny.

Odrobinę grubości i miękkości zapewnił stary i mocno już sprany koc, który przycięłam równo z obwodem koła. Scooby nic nie mówił, więc chyba się nie obraził.


Na wierzchnią warstwę wzięłam dwa różne materiałyz plastikową powłoką, coś jakby cerata, które kupiłam w Ikea. Żeby uzyskać kształt koła, pocięłam je na kawałki - trapezy. Bez specjalnego mierzenia i kalkulowania. Potem wszytko upięłam spilkami, trochę jak patchwork, tylko bardzo krzywo - jak widać zresztą.



Pod koło podłożyłam koc, spięłam dwie warstwy szpilkami i przeszyłam na maszynie szwem wzmacniającym. Szyło się miło i szybko, aczkolwiek koc jeździł we wszystkie strony. Spodziewałam się więc, że będą krzywizny. Projektu jednak nie zarzuciłam, tylko bnęłam dalej, obszywając całość czerwona lamówką. 

Ostatenie ochraniacz został przytwierdzony do trampoliny tasiemkami i spełnia swoją rolę. Przez jeżdżący koc zrobiły się trochę fale Dunaju, ale nogi między sprężyny nie wpadają, czyli cel osiągnięty. Choć z szyciowego punktu widzenia wygląda to na straszną fuszerę...



Wczoraj odwiedziła mnie koleżanka i stwierdziła, że mamy świetną trampolinę.
I już mi było lepiej :)

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. hehe, zgłoszę się do jakiegoś producenta

      Usuń
  2. Gratulacje, poradziłaś sobie naprawdę bardzo dobrze z dosyć trudnym tematem :) Ukłony za pomysłowość i wykonanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie Ci to wyszło:) ja bym ją dodatkowo pomalowała czarną farbą na rdzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest świetny pomysł, ale już mi się tak do sklepu nie chciało iść... Jak będę prać, to obmaluję wszystko!

      Usuń
  4. oj tam oj tam Martuś nie jest źle nie czaruj;-)
    pzdr:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, i o to chodzi, cel osiągnięty! Taki Adam Słodowy w spódnicy :)))
    Marta, a Ty w ogóle wiesz, kto to Adam Słodowy? Maluchu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wiesz, że faktycznie ja już go tylko z opowieści kojarzę. Ale to był gość!! Dziś byłby handmade-blogerem nr 1 w Polsce:)

      Usuń
  6. No kochana,co raz mnie zadziwiasz! Po zszyciu nie widzę żadnych krzywizn,wyszło idealnie no i przede wszystkim nogi maluchów uratowane!
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo za wykonanie :) bo stara trampolina straszyła a teraz prezentuje się super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. koleżanka miała racje!trampolina prezentuje się świetnie i jeszcze spełnia założoną funkcję:)
    ściskam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna robota :) Ale fakt jest taki, że mimo rdzy bardzo solidnie wyglądają te sprężyny - ciekawe kto jest wyprodukował :) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie na bloga - o sprężynach, ale nie tylko :)

    http://metalurgiczne.com

    OdpowiedzUsuń