piątek, 10 października 2014

Wszystko zależy od... dyskutantów

Zacząć muszę od wyznania, że obecnie nie czytam książek.
I może powinnam się wstydzić, ale się nie wstydzę, bo czytanie musi na mnie poczekać.
Był czas, kiedy pochłaniałam setki tytułów, teraz czasu nie mam. I wolę film.

Gdy jednak na półki trafiła pozycja z takimi nazwiskami w nagłówku, od razu zakup poczyniłam:


Zatęskniłam za studiami, za dyskusjami, za bieganiem na zajęcia, za profesorami, za tym niezwykłym uczuciem, gdy odkrywasz coś nowego, gdy świat swoi przed tobą otworem... Ech, cieszę się, że studiowałam w czasie, gdy się studiowało, a nie pracowało i... studiowało. Po wykładach biegłam do biblioteki, potem do następnej, i jeszcze dodatkowy kurs, i czytanie do nocy. Dziś, gdy rozmawiam z moimi studentami, dowiaduję się, że oni już takiego komfortu nie mają. Szkoda.

Wracając do książki...

Fantastyczna dyskusja mądrych ludzi. Po prostu. Eksperci najwyższej klasy rozmawiają, a  rozmowa ta pełna jest językowych zwrotów akcji, ciętych ripost, skromności i dystansu do samego siebie.  

Bralczyk - Miodek - Markowski - trio doskonałe. W tej książce mówią o współczesnej polszczyźnie i sposobach komunikacji, poświęcając mnóstwo czasu tematowi języka w internecie. I właśnie z tego względu piszę o tej książce. Bo warto, by przeczytał ją każdy świadomy użytkownik wirtualnej sieci; każdy, kto lubi i szanuje słowo pisane, kogo w oko parzą błędy stylistyczne czy interpunkcyjne, kto chce dbać o czystość przekazu w internecie. Choćby swojego.

Po lekturze postanowiłam zmienić sposób pisania mejla. Mejla, nie maila.

I jeszcze taka wymiana zdań na koniec:

MIODEK: Jestem z natury pedantyczny i nawet w najbłahszym jednozdaniowym liściku poprawiam, kiedy zobaczę, że napisało mi się - moze, a nie - może. Wracam i tę kropkę stawiam.

MARKOWSKI: To jest pewien szacunek dla odbiorcy.

BRALCZYK: Albo pedantyczność. Albo i to, i to.

Amen. :)))

(Bralczyk/Miodek/Markowski, "Wszystko zależy od przyimka", AGORA 2014)


7 komentarzy:

  1. Martusiu, zachecilas mnie, I to bardzo!!! uwielbiam dyskusje podminowane inteligentna riposta, zabawa jezykiem, uwielbiam tych trzech panow!!!teraz tez zaczelam zastanawiac sie nad tym jak sama pisze....owszem znam wszystkie zasady, mialam nawet studiowac polonistyke, ale skonczylo sie na anglistyce, ale tak jakos wyszlo,ze obralam sobie styl, ktory z premedytacja te zasady lamie :-) chyba przemysle sprawe :-) natomiast nie cierpie, bardzo, kiedy ktos robi bledy ortograficzne!!no skreca mnie :-) och, I tez tesknie za czasami studenckimi, za nauka, za dazeniem do celu....usciski!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dałaś do myślenia, nie ma co. Poza tym piękny post i też trochę przerzucił mnie w czasy studenckie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniały mi się moje studia :) Tylko ja z innej bajki (matematycznej) ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do starego , nowo otwartego pastelowego domku a szczególnie na CANDY :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marta:) bardzo dziękujemy za życzenia urodzinowe :) bardzo nam miło :) tzn. mi bardziej - heheh.... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj trafiłaś tym wpisem w samo sedno! Mamy tak piękny język, a go kaleczymy. Zastępujemy słowa jakimiś anglojęzycznymi.
    Już najbardziej nie znoszę otrzymywać od kogoś mejla bez znaków przestankowych ,polskich liter..ba nawet bez rozpoczynania zdania od wielkiej litery. Ja rozumiem,że się spieszymy,ale to jest właśnie szacunek do odbiorcy, a raczej jego brak.
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że mejl trochę dziwnie wygląda, ale skoro mówisz, że to poprawnie, to przemyślę sprawę :-)

    OdpowiedzUsuń